Wednesday, 30 September 2026

Balkonowe Ogrodnictwo 2026 / Balcony Gardening 2026

W sumie to nie byłoby się za bardzo czym chwalić.

Ot , tak jak zwykle - zioła i kwiatki.

Ale z blogerskiego obowiązku muszę napisać jako przestrogę - Wąchajcie i Macajcie !

Przy zakupie sadzonek znaczy się.

Gdzieś tak zaraz na początku czerwca - doniczki z piwnicy , siatka (osłona dająca cień) założona na szczebelki balkonu , ziemia zakupiona czeka.

Po sadzonki udałem się na miejscowy targ , duży wybór , znośne ceny , blisko.

Przyznaję się , kupiłem zioła od jakiejś młodej , ładnej dziewczyny bo się tak miło uśmiechała i ogólnie umiała mnie zagadać.

No i fajnie się prezentowała ona i te jej sadzonki :)  No i miałem za swoje :(

------------------------------------------------------------------------------------------------

All in all, there wasn't really much to brag about.

Just the usual stuff—herbs and flowers.

But out of blogger duty I have to write as a warning - Smell and Touch!

When purchasing seedlings, of course.

Somewhere around the beginning of June - flower pots from the basement, a net (shade cover) placed on the balcony rungs, the purchased soil is waiting.

I headed to the local market for the seedlings—great selection, reasonable prices, and close by.

I admit it: I bought herb seedlings from a pretty young woman because she had such a nice smile and really knew how to strike up a conversation.

She and her seedlings looked great, too :)    And then I paid the price   :(




Po około 3 i pół tygodniach wyciąłem większość ziół , wymieniłem ziemię i posadziłem od nowa inne sadzonki gdyż te kupione od pięknej pani z targu... nie pachniały.

No chyba pierwszy raz trafiły mi się tak mało aromatyczne zioła. 

A prym wiodła mięta nazwana przeze mnie "Bezobjawową". Przy czym zaznaczam ze przy zakupie upewniałem się czy aby nie jest to jakaś fantazyjna odmiana mięty arbuzowa / ogórkowa / krewetkowa / landrynkowa etc.

Wg. sprzedającej miała być SILNA.  

Jasne. Silne to było moje postanowienie aby nigdy więcej nie kupować sadzonek "na piękne oczy". 

No nic to. Wymieniłem. Stare które już trochę urosły zostały ścięte i trafiły do zupy tudzież kilku innych dań (gdzie nie zaznaczyły swojej obecności zbyt mocno) a w doniczkach rosły nowe.

-----------------------------------------------------------------------------------------

After about three and a half weeks, I cut back most of the herbs, replaced the soil, and planted new seedlings because the ones I’d bought from that lovely lady at the market... simply had no scent.

It was probably the first time I’d ever ended up with such lackluster, unaromatic herbs.

The worst offender was the mint I dubbed "Asymptomatic." And mind you, when I bought it, I made sure to check that it wasn't some fancy variety - watermelon, cucumber, shrimp, hard-candy, or what have you.

According to the seller, it was supposed to be Strong.

Right. The only thing strong was my resolve never to buy seedlings again based solely on a pretty face.

Oh well. I swapped them out. The old ones—which had actually grown a bit - got cut down and ended up in soup and a few other dishes (where they didn't exactly make their presence felt), while new ones took their place in the pots.


Za to surfinie miały się świetnie i w pewnym momencie wręcz EKSPOLODOWAŁY  :)  :)  :)

------------------------------------------------------------------------------------------

On the other hand, the surfinia were thriving, and at one point, they absolutely EXPLODED :) :) :)


A najlepiej w obezwładniającym upale czuł się kaktus.
------------------------------------------------------------------------------------
And the cactus felt best in the overwhelming heat.


A na koniec ktoś (nie ja) zachodował w doniczce z fikusem... manadarynkę.

No bo komu by się chciało wstać i wyrzucać pestki z mandarynki do kosza skoro można je wcisnąć do doniczki obok.

Skutek widoczny na zdjęciu.

Teraz kombinuję co z tym zrobić i jak rozdzielić (?).
-------------------------------------------------------------------------------------------
And finally, someone (not me) ended up growing a mandarin tree in a pot with a ficus.

After all, who would bother getting up to throw mandarin seeds in the trash when you can just shove them into the nearby plant pot ?

The result is visible in the photo.

Now I’m trying to figure out what to do with it and how to separate them (?).

Safely for both plants.


Tuesday, 18 August 2026

Zapomniane polskie "moro" z wczesnych lat 90-ych - część 2 / Swirl or Noodle Forgotten Polish camo from the early 90s - part 2

Ot taka ciekawostka złowiona kilka lat temu w odmętach internetu , w znikomej ilości (nie całe 1,5 metra) przy okazji innego zakupu.

Tkanina , raczej z tych lżejszych. Bardzo fajne kolory. Wzór kamuflażowy potocznie nazywany "Swirl" albo "Noodle".

Takie kamuflaże są używane w kilku krajach , pierwsze co przychodzi na myśl to chyba Korea Płd.

Tak sobie leżało w szafie , kiedyś uszyłem z tego kilka maseczek.

Jakoś nie przyciągało mej uwagi. 

Aż tu nagle... niedawno wyczytałem że wzór był testowany przez Wojsko polskie w wczesnych latach 90-ych.

Ponoć był produkowany w dwóch odmianach tkanin - lżejszej , prawie elastycznej (to ta moja) oraz grube płótno.

Co ciekawe camo ma całkiem duży raport / powtarzalność 63 cm.

W innych produktach z tamtych lat (Pantera albo Gepard) było to znacznie mniej (poniżej 40 cm jesli dobrze pamiętam).

Może więc skopiowano zagraniczny wzór (Korea Płd. przykładowo) albo nawet zakupiono odpowiednie sita etc. do druku ?

Edit - podobno wzór może mieć japońskie korzenie (?)

Pewnie już się nie dowiemy. Tak czy owak - FAJNY.

-------------------------------------------------------------------------------

Just a curiosity I found a few years ago in the depths of the internet, in a small quantity (not quite 1.5 meters) during another purchase.

The fabric is rather lightweight. Very nice colors. The camouflage pattern is commonly called "Swirl" or "Noodle."

Such camouflage patterns are used in several countries; South Korea is probably the first that comes to mind.

It was just sitting in my closet; I once made a few masks from it.

It didn't really grab my attention.

Then suddenly I recently read that the pattern was tested by the Polish Army in the early 1990s.

Apparently, it was produced in two fabrics – a lighter, almost elastic one (mine) and a thick canvas.

Interestingly, the camo pattern has a quite large repeat of 63 cm.

In other products from that era (Pantera or Cheetah), this was much less (about 30-40 cm).

So maybe they copied a foreign pattern (South Korean for example), or even purchased appropriate screens, etc., for printing ?

Edit - apparently the pattern may have Japanese roots (?)

We'll probably never know. Either way, it looks COOL.


Tak na szybko uszyłem czapkę rogatywkę aby sprawdzić jak to wygląda na gotowym produkcie.

W internetach można też zobaczyć fotki elementów ubioru (koszule , kurtki).

Gdzieś mignęło mi też czarno-białe zdjęciu kilku panów z kałachami i oporządzeniem w mundurach z takim właśnie wzorem. Wojsko lub organizacje młodzieżowe ?

------------------------------------------------------------------------------------

I quickly sewed a "rogatywka" cap (a traditional Polish four corner headgear shape) to see what it would look like on the finished product.

You can also find photos of clothing items (shirts, jackets) online.

I also came across a black-and-white photo of several men with AK-47s and equipment in uniforms with this very pattern. Military or youth organizations ?



I jeszcze kapelusz do kompletu  /  And a boonie hat to match.


Sunday, 12 July 2026

Szyję bieliznę męską / I sew men's underwear.

Zgodnie z tytułem posta - szycie męskiej bielizny , bokserek.

Do tematu zabierałem się już od baaardzo dawna ale wiecznie był odkładany , przekładany.

W końcu wpadł mi w ręce kawałek fajnej jasnoszarej dzianiny , bardzo elastycznej w obie strony.

Wykrój pochodzi ze strony Papavero.pl o tutaj: bokserki męskie  

------------------------------------------------------------------

As the title suggests – sewing men's underwear - boxers.

I'd been wanting to tackle this project for a veeery long time, but it kept getting postponed (from various reasons).

I finally got my hands on a nice piece of light gray fabric, very stretchy in both directions.

The pattern comes from Papavero.pl here: Underwear


Prawdę mówiąc nie pobierałem ze strony , jedynie wydrukowałem sobie zdjęcie wykroju , przerysowałem / powiększyłem na szary papier pakowy zakładając że każdy segment ze zdjęcia to kartka w formacie A4.

Wykrój ze zdjęcia ma być w rozmiarze L i tak jest bo po uszyciu pasuje idealnie (noszę L-kę).

Później krojenie i szycie. Szycie zaskakująco szybkie i proste. W trakcie wspomagałem się szpilkami parę razy czego nie lubię robić (bo nie mam cierpliwości) ale już trzeba było.

Nie posiadam overlocka więc zastosowałem wszędzie gęsty szeroki zygzak.

Zastosowana igła ORGAN Super Strech 65/9 do tkanin elastycznych.

Zwykle stosowane nici Ariadna wydawały mi się za grube do tego zadania więc użyłem jakiś cienkich no-name. Działają :)

Jedyna zmiana w porównaniu z bokserkami z Papavero to że zrobiłem je wyższe.  To nie znaczy że lubię gacie które można podciągnąć pod pachy ale te sklepowe są czasami zdecydowanie za niskie :)

Część tkaniny w pasie która ma być zawijana i tworzyć tunel na gumę w pasie tutaj nie została zawinięta a na górnej krawędzi naszyłem gumkę 3 cm szerokości. Odcinek gumy o długości 76/77 cm pasował idealnie.

Powstały na chwilę obecną dwie sztuki. Są intensywnie użytkowane i .... zasadniczo wszystko jest OK :)

Szycie zygzakiem nie jest aż tak elastyczne jak w sklepowych robionych zapewne overlockiem ale też nie utrudnia noszenia.

Jest dobrze. A w szafie czeka już elastyczna , cienka dzianina wełniana. Kupiłem ja kiedyś z rozpędu i nie wiedziałem do czego zużyć , będzie idealna do produkcji bielizny na zimniejszą porę.

-------------------------------------------------------------------------

To be honest, I didn't download it from the website; I just printed out a photo of the pattern and copied/enlarged it onto gray kraft paper, assuming each segment in the photo was an A4 sheet of paper.

The pattern in the photo is supposed to be size L, and it is, because after sewing, it fits perfectly (I wear a size L).

Then cutting and sewing. Sewing was surprisingly quick and easy. I used pins a few times during the process, which I don't like to do (because I have no patience), but I had to.

I don't have an overlocker, so I used a dense, wide zigzag pattern everywhere.

The ORGAN Super Stretch 65/9 needle for elastic fabrics was used.

The Ariadna threads I usually use seemed too thick for this task, so I used some thin no-name ones. They worked as they should :)

The only change compared to the Papavero boxer shorts is that I made them taller. 

This doesn't mean that I like underwear that can be pulled up to the armpits, but the ones from the store are sometimes definitely too low :)

The section of fabric at the waist that is supposed to be folded over and create a tunnel for the waistband wasn't folded over, and I sewed a 3 cm wide elastic band on the top edge. The 76/77 cm long section fit perfectly.

So far, I've made two pairs. They're getting a lot of use and... basically, everything is fine :)

The zigzag stitch isn't as flexible as store-bought ones, which are probably made with an overlocker, but it's still comfortable to wear.

It's good. And there's already a stretchy, thin wool fabric waiting in the closet. I bought it on a whim and didn't know what to use it for. It will be perfect for making underwear for the colder season.